Jezu, sprzedam dom, mam cię prosić, będę prosił, błagał, Jack! Tuż za nimi jechał ambulans. Czerwony krzyż. Czarna rama. Jack! Choćbyś dawał i pół melona – Hogen cedził słowa. – Zabierz go stąd, Olczoj. - Skurwielu – Tyson nie wytrzymał, skoczył w stronę Hogena. Jack cofnął się. Uderzył pałką w
znaczenie snu ramię Tysona. Spokój! – to Olczoj. W dłoni trzymał spluwę. – To co, dobijecie targu ? - Nie! – Hoge
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz