Tyson stał nieruchomo, tylko koniec pałki dygotał w rytm drżenia rąk mężczyzny. Szybciej – warknął Olczoj. – Nie bój nic, ja ci się potem odwdzięczę. Bij żesz! Tyson wziął
zamach znaczenie snu. Potężny zamach. Wiedział, że może to zrobić. Złamać to grube ramię. Tyson znał swoją siłę. Pałka opadła. Olczoj zbladł, zacisnął wargi, krew pojawiła się w kąciku ust. Ręka dziwnie wykręcona. Jakby Olczoj miał dwa łokcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz